poniedziałek, 9 maja 2016

#3 Federicio Moccia - Tylko ciebie chcę

Trzeba kierować się własnymi odczuciami w wyborze książek. Teraz to wiem. Jak się właśnie przekonałam, pozytywne opinie na lubimyczytac nie zawsze świadczą o tym, że książka będzie dobra i dla mnie. Tym razem nie była.


OPIS

Po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku Step wraca do Rzymu. Wiele się tu zmieniło. Chłopak zaczyna pracę w telewizji, poznaje nowych ludzi, wśród nich żywiołową Gin. Przeszłość nie daje mu spokoju, ale teraźniejszość nie zostawia zbyt wiele czasu na jej rozpamiętywanie. Czy warto dążyć do wskrzeszenia dawnej miłości? Kontynuacja przeboju wydawniczego "Trzy metry nad niebem". Pełna realizmu, śmiała powieść o miłości, seksie, dojrzewaniu, przyjaźni, namiętności i marzeniach - do grona znajomych postaci - Stepa, Babi, Palliny - dołączają nowi, równie barwni, zakręceni i nieprzewidywalni bohaterowie.



Nie jestem do końca pewna dlaczego po nią sięgnęłam, skoro część pierwsza nie do końca mi odpowiadała... No jednak tak... leżała na półce i miałam nadzieję, że pióro autora się rozwinęło, a drugi tom będzie lepszy od pierwszego. Nic bardziej mylnego. Teraz, w tym momencie, naprawdę nie rozumiem zachwytów pod adresem tej książki. Była nudna! Banalna i przewidywalna, a przy ostatnich stronach wręcz musiałam wkładać sobie zapałki do oczu, by nie zasnąć. 

Zmiana narracji na pierwszoosobową, w dodatku w czasie teraźniejszym, za którym nie przepadam, nie wyszła autorowi na dobre. No dobrze, może, gdyby zrobione to było umiejętnie, to owszem, coś by z tego wyszło. Ale, przepraszam bardzo, kto od nowego akapitu zmienia narrację? Nagle zamiast Stepa, opowiada Gin. I tak szczerze mówiąc, ta narracja ma na celu zagłębienie się w postacie bohaterów, a ja mam wrażenie, że przez ten zabieg jeszcze bardziej ich znielubiłam. Step wydał mi się melancholijny, cała dynamiczność tej postaci gdzieś prysła. Przy opisie jego doznać wystarczyło by czasem jedno zdanie na ten temat, my natomiast dostajemy całe stronice opisujące jedno uczucie. Nudno. 

Gin, Gin, Gin. Może gdyby Step się aż tak nią nie zachwycał, może polubiłabym ją bardziej, ale jednak narracja od jej strony, wydobyła z niej wręcz nastolatkowe zauroczenie swoim idolem, brakowało mi tylko serduszek na marginesie i sklejania jej imienia z jego nazwiskiem... no nie, nie, nie mogłam się do niej przekonać. Po prostu mnie irytowała.

Jeśli chodzi o fabułę, to był aż nazbyt przewidywalna. Już od spotkania na stacji wyobrażałam sobie co będzie dalej i jakoś wiele mnie nie zaskoczyło, natomiast przez całą opowieść z utęsknieniem czekałam na konfrontację Babi ze Stepem i według mnie autor całkowicie je zniszczył. Po pierwszym tomie rozumiałam Babi, naprawdę, była słodka i nawet zrozumiałam dlaczego rozstała się ze Stepem. Jego świat był dla niej zbyt brutalny. A tutaj, nagle, to ona jest tą złą. Zmieniła się... samej mi ciężko nazwać w kogo, ale to nie, nie była już Babi. Przeinaczona, a w dodatku nie rozumiem co takiego ją mogło skłonić do takiej zmiany.

Nie jestem przekonana do twórczości tego autora i prawdopodobnie już po niego nie sięgnę.


Moja ocena: 3/10
Ocena lubimyczytac.pl 7,02/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz